27 cze 2015

I`m a fire


Alaska Mikaelson 
czarownica
żywioł ognia
17 lat | II rok | czy ty na Merlina myślisz że cię rozpalę? | wychowanie fizyczne, j. hiszpański, matematyka, historia, sztuka | Ale zapalić cię mogę | atakująca w drużynie piłki nożnej 

Jesteś ogniem. Jesteś niebezpieczna. Trzeba cię ukryć.

" Niezwykle ognisty temperament ", " Jest gorąca, niekoniecznie od tej fizycznej strony ", " Ma ciepły charakter " - takie teksty zwykle padają z ust odpowiadających, gdy ktoś pyta się o Alaskę Mikaelson. Zawsze uśmiechnięta, wesoła i podatna na samozapłon. Jeśli myślisz że cię lubi, mylisz się. 

Wbrew pozorom, które widzisz co noc na korytarzu, Alaska jest wredną osobą. Nie cierpi dzieci, swojego ojca i ludzi uważających że jest słaba. Bo tak zwykle jest na początku - jak niby takie chucherko ma pokonać umięśnionego wilkołaka? Odpowiedź jest prosta: zrobi jeden, malutki ruch palcem, a przeciwnika zaczną atakować płomienie. Po paru takich incydentach dyrektorka oficjalnie zakazała jej używać swoich mocy, ale dziewczyna i tak potajemnie to robi. 

Zdradzę ci sekret kotku... planuję opanować świat.

__
hej
przepraszam za to coś na górze
serio
face: Phoebe Tonkin

12 komentarzy:

  1. [Widzę charakterek podobny do Clary, więc może dziewczyny będą wrogami publicznymi numer 1 i na każdym kroku i przy każdej sposobności będą darły ze sobą koty? :)]
    Clara

    OdpowiedzUsuń
  2. [Jaka ognista pani <3 I am fire, I am death i te sprawy. Może ciastko?]

    Alex

    OdpowiedzUsuń
  3. Woźny mruknął coś o niewychowanych piromankach, wynosząc z zadymionej sali przypaloną ławkę. Nauczycielka panowania nad umiejętnościami wyrzekała w niebogłosy, reszta nie wiedziała czy się śmiać czy płakać. Dzień jak co dzień w Clearbrook School.
    Witamy w Clearbrook i życzymy wielu udanych wątków. Twój pokój to A211. Proszę jedynie pamiętać, że moc Twojej postaci ma ograniczenia i aż tak łatwo wilkołaka nie pokonasz.

    OdpowiedzUsuń
  4. [Co sądzisz, aby zaznajomili się, gdy pomagał jej w hiszpańskim, gdy była w pierwszej klasie, a teraz zamierzają wywinąć komuś psikusa i zmieszać jakiś paskudny eliksir z przepięknym ciachem? Może spróbują uprzykrzyć życie dyrektorce?]

    Alex

    OdpowiedzUsuń
  5. [To nie Hogwart, ale eliksir miłości będzie w sam raz. Nie wiadomo czy poskutkuje, ale można spróbować. Będą musieli się zakraść w ciągu dnia do kuchni, jak już inni będą spać. Geniusze zła ^^ To kto zaczyna?]

    Alex

    OdpowiedzUsuń
  6. Było już dawno po ciszy nocnej, choć głupio brzmiała ta nazwa, gdy dotyczyła dnia. Clearbrook miało przestawiony tryb życia z uwagi na wampiry. Po trzech latach uczenia się w tej szkole, wilkołak przywyknął do funkcjonowania w nocy, choć często się wymykał zimą, aby poczuć mroźne słońce na skórze i wdychać rześkie powietrze. Zima odeszła, przeszła już wiosna. Nadchodziło ciepłe, wilgotne lato, rok szkolny dobiegał końca, ale Alex i tak, jak zwykle, zamierzał zostać w szkole. Dwa miesiące to zbyt mało, aby się odzwyczajać i przyzwyczajać do innych godzin funkcjonowania.
    Czekał na swoją koleżankę, z którą zapoznał się na WDŻWL, a później pomagał w uczeniu się do sprawdzianów z hiszpańskiego. Był o rok starszy od budzącej postrach, płomiennej wiedźmy i nielegalnie dawał jej ksera wszystkiego, co mieli zadane oraz każdych testów, licząc, że może jej się przyda. Dziś czekał na nią pod kuchnią z innego powodu niż hiszpański. Dyrektorka zaczęła patrzeć nieprzychylnym wzrokiem na Aleksa, który przebywał w kuchni bez uprawnień i testów sanepidu. Więc Aleks postanowił uprzykrzyć jej odrobinę życie, a Alaska miała swój własny powód, aby mu w tym pomóc. Właściwie nie wiadomo było, kto tu komu pomagał. Działali raczej jako spóła A&A. Wilkołak trzymał w rękach grube, powycierane na grzbiecie tomiszcze, z którego wystawały kartki i karteluszki – jego książka z przepisami. Miał już kilka typów, co przyrządzić, ale nie wiedział, czy będzie to współgrało z czarem Alaski. Musieli porównać wiele rzeczy, sprawdzić działanie. Mnóstwo pracy, ale jeśli wypali, efekt będzie wspaniały, a satysfakcja jeszcze większa, bo to w końcu ich własna robota.
    Aleks uwielbiał piec. W przyszłości chciał zostać cukiernikiem. Już teraz kleił cuda i cudeńka, małe tarteletki i wielkie, piętrowe torty. Dekorował czekoladą, kwiatami z rozpuszczonego cukru czy marcepanem. Był uzdolniony w tej kwestii, na dodatek wkładał w to całe wilcze serce. Nie wspominając już o tym, że zawsze przynosił urodzinowe torciki dla solenizantów.

    Alex

    OdpowiedzUsuń
  7. [Ojej, one jak się we dwie dogadają to może być wielkie BUM :D Cześć, oczywiście, że jest chęć! Tak sobie myślę, może jakaś rozróba na w-fie? Do sali może wpaść jakiś ptak i obie postanowią go zabić, więc Alaska zacznie strzelać ogniem, Anise zaś kulam energetycznymi i mogą trochę salę zniszczyć ;)]

    Anise

    OdpowiedzUsuń
  8. [W ogóle to cię uwielbiam za Phoebe :D I za imię Alaska :) ]

    Przerwa. It's show time. W szkole były tylko dwie dziewczyny, których ludzie się na prawdę bali. Oczywiście, pierwszą byłam ja. Byłam starsza, groźniejsza, mimo iż ta druga mogła cię spalić, ale to mnie ludzie bardziej się bali. W końcu byłam wampirem, prawda? Drugą dziewczyną była Alaska. Wysoka brunetka, czarownica, która ma zakaz czarowania w tej szkole. Jak głupim trzeba być, żeby dyrektorka zakazała ci czarować? Oczywiście nienawidziłyśmy się z całego serca i każdy o tym wiedział.
    Tego dnia na przerwie doszło do kolejnego spięcia. Wyszłam z klasy w towarzystwie swojej grupki, która ślepo za mną podążała kiedy na drugim końcu korytarza pokazała się ona. Alaska. Poprawiłam jedynie włosy nie stając ani na moment. Szłam pewnym krokiem i gdyby nie to, że wyglądamy inaczej byłaby moim lustrzanym odbiciem. Nie, no to byłoby niemożliwe. Nie była mną.
    Clara

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaśmiałam się cicho słysząc jej komentarz.
    - Cóż, na pewno kogoś lepszego niż czarownicę z zakazem czarowania. - uśmiechnęłam się krzywo. Nigdy nie przepuszczałam okazji aby jej to wypomnieć. Była dla mnie słaba jeśli dała się złapać. Nigdy nie uznawałam zakazów, bo w końcu od 80 lat jestem ponad prawem. Mogę robić co chcę, jak chcę i kiedy chce a ona... Cóż...
    - Twoje koleżaneczki nie mają cię dość? Ja miałabym cię dość po trzech minutach. - wzruszyłam ramionami.
    Clara

    OdpowiedzUsuń
  10. - Nie ma sprawy. – Pachniała wodą i świeżymi ubraniami. On nawet się nie położył, pisał zaliczeniowe wypracowanie na angielski i za szybko mu to zleciało. Nie widział jeszcze łóżka.
    Oddał przyjacielski uścisk i otworzył przed nią drzwi do kuchni, królestwa patelni, mąki i garnków oraz lodówek pełnych kartoników z różnego rodzaju krwią. Smacznego.
    - Panie przodem – powiedział, gdy wchodziła. – A panowie tyłem. – Odwrócił się plecami do wejścia i tyłem znalazł się w kuchni. Zamknął za nimi drzwi, zamknął na klucz, tkwiący w zamku, aby nikt im nie przeszkadzał.
    Z namaszczeniem, jakby trzymał w ręku Biblię, położył książkę z przepisami na wyczyszczony blat i otworzył ją.
    - Mów co masz i z czym nie możesz tego łączyć, a ja ci powiem, co możemy z tego zrobić – posłał jej swój szelmowski uśmiech, ten półgębkiem. – Zepnij włosy, nie chcemy ich w cieście ani tym bardziej na śniadaniu. – Ziewnął. Powinien już spać, tak samo jak ona, ale mieli ważniejsze rzeczy do robienia niż zamartwianie się snem. Sen jest dla słabych.

    Alex

    OdpowiedzUsuń
  11. -Oh, co za różnica? Bądź co bądź jesteś teraz przeciętną wiedźmą, która odprawia jakieś dziwne rytuały. - wzruszyłam ramionami. - Cóż, może gdybym nie była tak popularna nie byłyby ze mną, ale nawet bez nich byłabym lepsza od ciebie - uśmiechnęłam się złośliwie. - A ty bez swoich dziewczynek jesteś... Nikim, przykro mi, ale taka jest prawda - zaśmiałam się i za sobą usłyszałam cichy chichot.
    [Oj, tam. Nie przejmuj się <3 Jestem geniuszem i pomylilam karty xD]
     Clara

    OdpowiedzUsuń
  12. -Dla twojej wiadomosci, to bylo w latach 50-tych. - powiedzialam zaciskajac dlonie w piesci. Poruszyla ten temat, ktorego nienawidzilam. Nie wiem jakim cudem sie dowiedziala o tym ze mialam dziecko, ale przy kazdej okazji mi to wypominala.
    - Moj problem dawno nie zyje, wiec nie musisz sie o to martwic - usmiechnelam sie. Oczywiscie, ze bylam na bierzaco z zyciem mojej corki i wnukow. Tak, bylam babcia. Jednak moja corka zmarla kilka lat temu.
    - Powinnas uwazac, samozaplon grozi smiercia - usmiechnelam sie szyderczo patrzac na jej dlon.
    Clara

    OdpowiedzUsuń