Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KP. Pokaż wszystkie posty

28 cze 2015

***

2 komentarze:
Livia Blanchard
—18 lat —klasa II —czarownica z dziada pradziada —3T, rzucanie czarów —
— historia — geografia — łacina — wychowanie fizyczne —
—gimnastyka artystyczna i joga — szermierka —
—pokój A211—

Jak to było? Ach, zaczynało się słowami dawno, dawno temu... Zaczęło się osiemnaście lat temu, w pochmurny, wrześniowy dzień, o cały miesiąc za wcześnie. Od początku pokazała, że ma silną wolę walki, że łatwo się nie poddaje, to nie w jej stylu.  Przez kilka pierwszych lat życia uchodziła za grzeczną dziewczynkę, spełniającą każdą zachciankę swoich rodziców. Chodziła na zajęcia z baletu, uczyła się języków, dzięki czemu dzisiaj bez problemu porozmawia w języku francuskim, czy też hiszpańskim, uczęszczała na lekcję gry na fortepianie i skrzypcach, choć dziś już nie często gra. Potem w obroty wzięła ją babka, seniorka rodu Blanchard'ów, która to nauczyła rzucać ją podstawowe czary, oraz jako tako pokazała jak opanować drugi dar, jakim było teleportacja, telekineza i telepatia. 
A potem Livia się zbuntowała... Każdy kiedyś przez to przechodził, prędzej czy później. U Livii dość szybko pojawiły się pierwsze oznaki buntu, miała zaledwie trzynaście lat. Zainteresowała się wówczas czarną magią, co bardzo nie odpowiadało rodzinie. W wieku czternastu lat została wysłana do szkoły z internatem, z której dość szybko powróciła do Nowego Orleanu, gdy rzuciła czar na jedną z uczennic. Rodzinie jakimś cudem udało się zatuszować incydent, ale przez następne dwa lata Livia uczyła się w domu. A kiedy ukończyła szesnaście lat, pojawiła się tutaj, w Clearbrook School. I choć na początku nie była zbytnio zadowolona z takiego obrotu sprawy, to w końcu przywykła. Bo innego wyjścia nie miała.
Można godziny spędzić, żeby ją opisać... Livia to trudna osoba, o porywczym charakterze, i ciętym języku. Zawsze postawi na swoim, pójdzie swoją drogą, niczym kot.Dość dobra aktorka, która potrafi skłamać bez mrugnięcia okiem. Owijanie innych w okół palca opanowała do perfekcji, a sarkastyczne wypowiedzi są jej znakiem rozpoznawczym.
Nie taki diabeł straszny, jakim go malują...  Nie jest taka zła. Potrafi być miła, i to nie tylko wtedy, kiedy czegoś chce. Nade wszystko ceni sobie przyjaciół, choć nie ma ich zbyt wielu. Skoczyłaby w ogień za swoimi bliskimi. Wystarczy kilka długich chwil, aby ją poznać, i przekonać się, że nie jest zła, a nie spoglądać na nią, poprzez pryzmat tego, co mówią o niej inni.
-------------------------------
Na szybko pisane, poprawię, obiecuję :3
Zapraszam do wątków i powiązań :)

27 cze 2015

.

5 komentarzy:
ANISE REA FAIRFAX
lat osiemnaście x klasa II x czarownica x 3T, Kule Energetyczne x angielski i literatura, francuski, wychowanie fizyczne, matematyka x gimnastyka artystyczna, koło teatralne x pokój A211

Jej rodzina od pokoleń składała się z czarownic i czarowników, więc nic dziwnego, że i Anise okazała się jedną z nich. Co prawda, raczej przeciętna z niej wiedźma, ale i tak jest niezwykle zadowolona ze swoich umiejętności, które praktykuje na każdym kroku. A to zrobi komuś mały psikus, a to będzie eksperymentowała w pustej sali i przy okazji narobi niezłego bałaganu. Znana z tego, że nie raz omal nie wysadziła szkoły w powietrze oraz przez swój długi i ostry język, dzięki któremu cały czas wpada w kłopoty. Leniwe to, acz bardzo punktualne, nie lubi jak ktoś się spóźnia, bo wtedy strasznie się denerwuje. W ogóle, bardzo łatwo można wyprowadzić ją z równowagi i doprowadzić do tego, że będzie chciała ci wydrapać oczy pazurami. Nie licząc tego, całkiem przyjazna z niej osóbka, która żartuje, śmieje się i czasami komuś bezinteresownie pomoże. Większość swojego czasu poświęca jednak na sport, a w szczególności gimnastykę, którą para się już od szóstego roku życia. Rankiem biega po okolicach szkoły,  popołudniami przebywa na sali, a wieczorami opycha się kilogramami słodyczy, bo przecież może.


Takie oto coś powstało, w wątkach nabierze pewnie charakteru.
Cześć i czołem, dajcie mi wątki, proszę <3

I`m a fire

12 komentarzy:

Alaska Mikaelson 
czarownica
żywioł ognia
17 lat | II rok | czy ty na Merlina myślisz że cię rozpalę? | wychowanie fizyczne, j. hiszpański, matematyka, historia, sztuka | Ale zapalić cię mogę | atakująca w drużynie piłki nożnej 

Jesteś ogniem. Jesteś niebezpieczna. Trzeba cię ukryć.

" Niezwykle ognisty temperament ", " Jest gorąca, niekoniecznie od tej fizycznej strony ", " Ma ciepły charakter " - takie teksty zwykle padają z ust odpowiadających, gdy ktoś pyta się o Alaskę Mikaelson. Zawsze uśmiechnięta, wesoła i podatna na samozapłon. Jeśli myślisz że cię lubi, mylisz się. 

Wbrew pozorom, które widzisz co noc na korytarzu, Alaska jest wredną osobą. Nie cierpi dzieci, swojego ojca i ludzi uważających że jest słaba. Bo tak zwykle jest na początku - jak niby takie chucherko ma pokonać umięśnionego wilkołaka? Odpowiedź jest prosta: zrobi jeden, malutki ruch palcem, a przeciwnika zaczną atakować płomienie. Po paru takich incydentach dyrektorka oficjalnie zakazała jej używać swoich mocy, ale dziewczyna i tak potajemnie to robi. 

Zdradzę ci sekret kotku... planuję opanować świat.

__
hej
przepraszam za to coś na górze
serio
face: Phoebe Tonkin

bad but it could be worse

10 komentarzy:
Alexander Warfaey
18 lat ¦ III rok ¦ wilkołak ¦ angielski i literatura, geografia, j.hiszpański i w-f ¦ pokój B313 ¦ zodiakalny bliźniak ¦ ulubione ciasto to szarlotka ¦ ulubiony kolor to niebieski ¦ ulubiona roślina to jaśmin  ¦ ulubiona piosenka to Josh Groban Remenber me

Przeciętny uczeń szkoły, z przeciętnymi ocenami i przeciętną aparycją. Jego historia też jest przeciętna. Urodził się, miał matkę i ojca. Ojciec sprzedaje ubezpieczenia, matka pracuje w marketingu. Poszedł do szkoły podstawowej, wróżono mu sportową karierę. Nie przeszedłby testów. Urodził się wilkołakiem, co wykluczało go jak piłkarza, choć lubił to robić. Oboje jego rodziców było przeciętnymi betami w stadzie. I zupełnie tak samo jak oni poszedł do Clearbrook, kontynuując rodzinną tradycję. Jednak mały, przeciętny wilk ma marzenie. Po szkole zamierza zostać cukiernikiem. Jest sobą, prawdziwym sobą, nie gdy przybiera wilczą skórę, a gdy ugniata składniki na kruche ciasto lub zawija drożdżowe rogaliki z makiem. W wolnym czasie chadza do szkolnej kuchni i pomaga w robieniu deserów lub przygotowuje coś dla siebie i swoich znajomych. Nie odpuści żadnego święta, okazji by spróbować zrobić coś nowego. Pod łóżkiem, zamiast świerszczyków, trzyma wałek do ciasta po babci i grubą książkę z przepisami. Człowiek z pasją, wilkołak z urodzenia, dobry przyjaciel, ten który zawsze pożyczy długopis i kartkę. Niewidzialny dla popularnych i zbyt normalny dla dziwaków.

Wypieki  ¦ Przepisy

_________________________________________________
Twarz Daniel Sharman, bo nie mogłam na nic innego wpaść i lubię tego pana. Jest uroczy. Mój wilkołak nie gryzie, tylko trochę szybko się wkurza, ale to dobry chłopaczek, przyjmijcie go miło :)

To nie brak informacji. To brak odwagi, by pojąć to, co wiemy i wyciągnąć wnioski.

9 komentarzy:


Lipiec 1954 
Carol zabrał mnie dziś na plażę. Oczywiście zaczęło padać, ale schowaliśmy się w pobliskim lasku. Byliśmy sami co zdarzało się bardzo rzadko, zazwyczaj towarzyszyli nam przyjaciele. Siedzieliśmy pod drzewem patrząc na ocean. Objął mnie ramieniem i zaczął całować. Był taki czuły, taki delikatny. To był mój pierwszy raz, ale on już miał to za sobą. Było cudownie. 
Październik 1954
Od trzech miesięcy nie miesiączkuję i co rano mam nudności. Byłam dziś u lekarza i potwierdziły się moje obawy. Co ja mam teraz zrobić? Mam dopiero osiemnaście lat! Nie mogę być w ciąży!
~~~
Powiedziałam dziś Carolowi. Był zły. Bardzo zły. Uderzył mnie, powiedział, że mam się TEGO pozbyć. Nie wiem czemu tak zareagował, przecież tak wiele razy mówił mi, że mnie kocha, że chce założyć ze mną rodzinę a teraz? Nie mogę się pozbyć naszego, nie, mojego, dziecka. Urodzę je. Wychowam. Będę dobrą mamą, tylko... Muszę powiedzieć rodzicom. 
Styczeń 1955
Mieszkam u przyjaciółki od trzech miesięcy. Jestem wielka. Bolą mnie ciągle plecy. Nienawidzę swojego ciała. Nienawidzę siebie, nienawidzę rodziców, nienawidzę Carola. Nienawidzę swojego dziecka! Nie, nie mogę tak myśleć, ale to takie trudne. 
Kwiecień 1955
Musiałam to zrobić, musiałam ją oddać. Nie mogłam jej zatrzymać, tam będzie miała lepiej. 
Czerwiec 1961
Obudziłam się dziś i wszystko stało się bardziej wyraźne, miałam więcej siły, byłam szybsza a moje zęby nieco się zmieniły. 
Christopher powiedział, że od dzisiaj jestem wampirem. Wampir... Chyba wiem co zrobię najpierw. 
Wrzesień 2012
Clearbook School. Czy nie jestem za stara na szkołę? Hmmm... Zawsze mogę wrócić do tego zapyziałego miasteczka i zabijać nadal. Brzmi świetnie, ale znudziło mi się. Potrzebuję czegoś nowego. To będzie nowy początek. 




Clara Daisy Elisabeth Jones 
lat 106 / 80 lat jako wampir / socjologia / fizyka / francuski / informatyka / 3 rok w szkole / pokój A111

To, że się słodko uśmiecha nie znaczy, że jest miła. Może sobie wyobrażać jak wykrwawiasz się do szklanki od whiskey. 
To, że nie pokazuje, że cierpi nie znaczy, że w myślach nie rozdrapuje starych ran. 
To, że jest przez pięć minut miła, nie znaczy, że jest taka cały czas. 
Tak naprawdę jest zimną suką, która zabiła faceta, który zrobił jej dziecko w wieku osiemnastu lat. Tak naprawdę ciężko ją zranić, bo nie dopuszcza do siebie twoich komentarzy. 
Tak naprawdę z zabijania robi sztukę, bo zwykłe wysysanie krwi z tętnicy jest po prostu nudne jak cholera. 
Uważaj, jeśli nie chcesz zobaczyć jak wygląda kiedy się wkurzy. 
  


Wyszła taka trochę jędza, ale w rzeczywistości Clara jest lepsza :)
Mam nadzieję, że ktoś nas polubi :)
Lubimy zaczynać, gorzej nam idzie z wymyślaniem :P
Tytuł: "Dziewczynki ze świata maskotek"
Wizerunek: Claire Holt